Cześć Wszystkim RAKieto – Wspieraczom 

Wraz z radioterapią rozpoczęłam swoją walkę z moją głową. Powiem Wam tak prosto z serca, że przeraża mnie to leżenie pod aparatem podczas naświetleń. Ze wszystkich sił staram się być dobrym pacjentem, nie ruszać się i dostosowywać do poleceń techników. Ta nieruchomość przeraża mnie najbardziej pewnie dlatego, że rzadko jestem w takiej pozycji. Tak wzięłam do siebie prośby o nieporuszanie się, że po zakończonym badaniu nadal leżałam bez ruchu. Jak wyszłam ze swojego pierwszego naświetlania ledwo udało mi się powstrzymać, żeby nie wpaść w fazę wielkiego szlochania.

Muszę walczyć ze swoimi myślami, ze skierowaniem ich na właściwe tory. Dziś mam pierwszy jedzeniowy bunt. Wraz z otworzeniem oczu było mi bardzo niedobrze i co z tego, że zrobiłam sobie zdrowe i wartościowe śniadanie, jak nie byłam w stanie tego przełknąć ☹️

Podczas przyjmowania kropelek życia musiałam walczyć ze swoją głową, żeby jeść. Był taki moment, w którym jadłam tylko parówki – chociaż nigdy wcześniej za nimi nie przepadałam. Nie mam pojęcia, dlaczego akurat na nie padło, ale to one przez długi czas zajmowały najwięcej miejsca w naszej lodówce ? Nie pomagało mówienie sobie – „ jeny, przecież w tym nie ma nic wartościowego”, „jak ty możesz to jeść”. Wtedy zaakceptowałam ten fakt i szukając dobrej strony zaczęłam się cieszyć, że w ogóle jem – łatwiejsza była wtedy walka.

Czas powrotu do diety parówkowej chyba powrócił. Trudno. Wiem, że lepsze jedzenie tego niż głodowanie albo wymiotowanie na samą myśl o jedzeniu.

Czas pozwolić sobie na dni w łóżku.

Czy spotkam Kogoś z moich RAKieto – Wspieraczy na naświetleniach? Moja godzina to 19-20.

Ściskam Was mocno Moi RAKieto – Wspieracze 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *