Cześć Wszystkim RAKieto – Wspieraczom 

Wiele razy chciałam o tym napisać, tylko nigdy nie wiedziałam jak się do tego zabrać. Im więcej o tym myślałam, tym bardziej ta potrzeba we mnie kiełkowała. I doszłam do wniosku, że najpierw ja muszę to zaakceptować, żeby innym (rodzinie, znajomym, nieznajomym) było z tym łatwiej. Żeby moje otoczenie się z tym oswoiło, bo przecież nie jest to aż takie straszne. Mam czasem dni, kiedy nie zdejmuję chusty, jakoś nie mogę na siebie patrzeć. Chusta pozwala mi zapomnieć o tym co dzieje się pod nią. Od dłuższego czasu zastanawiam się, dlaczego tak na to reaguję? Czy to kwestia słabszych dni, nastroju, jakiejś wewnętrznej walki? Nie wiem. To co wiem teraz to to, że chciałabym to zmienić. Zmiana nastawienia może wynika z tego, że pod resztką mojego „mchu” na głowie widać czarne kropeczki – odrastające włosy i chyba zapragnęłam się teraz tym cieszyć (śmialiśmy się początkowo, że może odrosną rude, ale wszystko wskazuje na to, że nic z tego).

Podejmuję właśnie pierwszy krok oswojenia siebie z sobą, a wiąże się to też z oswojeniem innych z chorobą nowotworową.
Podziwiam całą sobą te osoby, które podczas leczenia miały w sobie tyle siły, żeby ogolić głowę – mi sił i odwagi zabrakło. Chcę powiedzieć, że wcale nie oznacza to tego, że jestem słabsza. I wszyscy, którzy się na ten krok nie odważyli też nie są słabsi. Każdy radzi sobie jak potrafi – ważne, żeby walczył i tego się trzymajmy 

Zasiadam w moim fotelu, żeby przez okno popatrzeć na drzewa. W tle lecą dźwięki natury, można po pełnym wrażeń weekendzie odpocząć w ciszy. Mojej ciszy 

Ściskam Was mocno moi RAKieto – Wspieracze 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *